Gorące tematy: Wolni i Solidarni Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
951 postów 783 komentarze

Uroczystość wręczenia 22 not identyfikacyjnych

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

1.02.2018 w Pałacu Prezydenckim odbyła się uroczystości wręczenia not identyfikacyjnych członkom rodzin ofiar totalitaryzmu.

 

IPN ogłosił 22 nazwiska osób, których szczątki odnalezione zostały zarówno w Polsce, jak i za granicą. Chodzi o ofiary zbrodni niemieckich, komunistycznych i sowieckich.

Mamy wielkie zobowiązanie wobec walczących o wolną Polskę - każdego dnia budować taką Polskę, o jakiej oni marzyli - powiedział Prezydent Andrzej Duda podczas uroczystości wręczenia not identyfikacyjnych członkom rodzin ofiar totalitaryzmów”.

 

W tym dniu i ja odebrałam notę identyfikacyjną. Była to nota siostry mojej mamy Wandy Krawczyńskiej, która została rozstrzelana 5 listopada 1942 roku na terenie ogrodu wiezienia w Białymstoku jako jedna z 24 zakładników.

 

Wklejam artykuł z tygodnika WTK z dnia. 9.02.1969 r. Pawła Borowskiego o ich zatrzymaniu i rozstrzelaniu.

 

W tym samym czasie, kiedy Jan Władysław Ginter organizował akcje sabotażowe w departamencie Calvados, jego siostra Zofia Ginterówna (PS. Baśka), łączniczka w służbie Obszaru AK była jedną z najbardziej czynnych działaczek podziemia na Białostocczyźnie.

 

Zachowała się jeszcze w Białymstoku piętrowa willa drewniana przy ulicy Augustowskiej 8, gdzie miał swój punkt kontaktowy członek sztabu Obszaru mjr Leonidas Juwżenko (PS. „Sawicz”), narzeczony Zofii Ginterówny. W dwóch pokojach przy ulicy Augustowskiej 8, łączniczka „Baśka” wraz ze swoją przyjaciółką Wandą Krawczyńską (PS. „Kajtek”) z Nowego Sącza, odbijały na powielaczu komunikaty radiowe, zahaftowały sobie znanym sposobem szyfry przesyłane do Krakowa i Lwowa, przekazywały zaszyfrowaną korespondencję i wykonywały z poświęceniem i odwagą rożne inne zadania.

 

Trwało to do 15 lipca 1942 r. W rannych godzinach tego dnia, na ulicy Augustowskiej pojawiło się Gestapo. Szukano dwóch młodych chłopców mieszkających naprzeciwko w domu Drozdowskiej. W willi pod numerem 8, gestapowcy znaleźli się prawdopodobnie przypadkowo. Dom nie był strzeżony i gestapo trafiło na moment, kiedy „Sawicz” z rozłożonymi mapami wydawał łączniczkom „Baśce” i „Kajtkowi” jakieś polecenia.

 

Baśka” oświadczyła, że to jest jej własne mieszkanie, wszystkie rzeczy stanowią jej własność, a obecni w tym pokoju, to są jej znajomi. Nic to nie pomogło. Całą trojkę zakuto w kajdany, wyprowadzono z domu i odwieziono do więzienia.

 

W tym samym dniu, tylko o kilka godzin wcześniej, aresztowano na ul. Stołecznej w domu pp. Wencławów innego oficera ze sztabu Obszaru oraz na ulicy Kamiennej pod numerem 6 , trzecią łączniczkę Obszaru, Stanisławę Gwoździejównę.

 

Wszystkie trzy łączniczki znalazły się w więzieniu w jednej celi pod „dziewiątką”. „Baśka” po kilku dniach stała się duchem opiekuńczym więźniarek w celi i tych, z którymi spotykała się na spacerze. Podtrzymywała je na duchu krzepiącym słowem i piosenką.

 

Wywiad akowski z trudem próbował nawiązać kontakt z łączniczkami za pośrednictwem członka organizacji noszącego pseudonim „44”., a pracującego w więzieniu.

 

Baśka” nie przyjmowała grypsów, bojąc się prowokacji. Podano wreszcie jej bieliznę, a w niej zahaftowany jej ściegiem gryps. Wtedy podjęła kontakt i od tego czasu utrzymywany był on systematycznie. Czyniono już przygotowania z zewnątrz do zorganizowania ucieczki uwięzionych łączniczek i dwóch oficerów.

 

Bardziej jednak pilną sprawą okazało się uwolnienie więzionych w Gestapo czterech członków sztabu Okręgu, aresztowanych w domu państwa Zdanowiczów przy ulicy Sosnowej.

 

Akcja ta uwieńczona została wielkim sukcesem.

 

W nocy z 31 października na 1 listopada wszyscy czterej więźniowie zostali wyprowadzeni z Gestapo. W czasie przeprowadzania ostatniej osoby – łączniczki Okręgu, zastrzelony został strażnik pocztowy, który chciał zatrzymać zbiega.

 

Hitlerowcy w odwet za zabicie tego strażnika postanowili zastrzelić 28 zakładników. W tej liczbie znalazły się aresztowane w lipcu łączniczki: Ginterówna, Krawczyńska, Gwoździejówna oraz major Juwżenko.

 

 

Dzień 5 listopada 1942roku, był dniem kaźni zakładników. Wyprowadzono ich z cel więziennych na podwórze. Kroczyli piątkami, wolno, otoczeni sforą pijanych żołdaków.

 

Egzekucji przyglądali się więźniowie z cel, których okna wychodziły na ogród więzienny. Tam był przygotowany rów, w którym za chwilę miały spocząć ciała pomordowanych. Do ostatniej chwili „Baśka” zachowała wspaniałą postawę. Terkot automatu zagłuszył ostatni jej okrzyk „Niech żyje Polska”.

 

Zachował się pamiętnik Pani Jadwigi Klimkiewicz, która w tym czasie wraz z córką Zofią przebywała w więzieniu, w celi nr 6.

 

 

Oto jego fragment dotyczący egzekucji:

5 listopada 1942 r. Była godzina może 9 rano, gdy wpadła oddziałowa do naszej celi. Była to jedna z najobojętniejszych na niedolę ludzką, jednakże wydawała się do obłędu przerażona. „Coś zaraz będzie, coś zaraz stanie się strasznego…” Powoli zaczyna opowiadać, iż przybył cały oddział żołnierzy niemieckich. Stoją na pierwszym podwórzu przed biurem, rozdają im właśnie wódkę. Po litrze na żołnierza. Kazano wszystkie kobiety zwołać z prac do więzienia. My wiedziałyśmy jedno. W grodzie, niedaleko muru wykopane są rowy…

 

Okna więzienne są duże, ale umieszczone wysoko, by wyjrzeć, należy stanąć na łóżku. Z naszego, które wychodzi na mur ogrodowy, nic nie widać.

 

Oddziałowa mówi: „Muszę cele zamknąć”. Wychodzi, zgrzyt klucza cięższy niż zwykle. W celi zapada śmiertelna cisza. Żegnamy się po cichu z córką, polityczni w każdej chwili spodziewają się najgorszego. W cisze wpada tupot nóg – to kobiety wracają z pracy. Cele już pozamykane, a straszna cisza wprost rozsadza mózg.

 

Nie mam pojęcia jak długo to trwało. Nagle słyszymy znów ciężki tupot. To idą wysłańcy oprawców po swoje ofiary. Zatrzymują się na chwilę… Trzymamy się z córką za ręce. Francuzka siedzi nieruchomo. Reszta modli się po cichu. Idą na górę. Do szóstki? Nie, poszli wyżej. Do dziewiątki. Po chwili lekkie kroki. Ktoś podnosi klapę judasza, słyszymy wyraźnie głos p. Zofii Ginter: „Do widzenia, uściskajcie Marysię”. Cichy, drżący głos p. Sławy Gwoździej: „Do widzenia – biedna moja mama”. I jeszcze głos „Kajtusia” cichutki: „Do widzenia, biedna moja mama”. I jeszcze głos Kajtusia cichutki: „Do widzenia”. Zeszły wraz z eskortą na dół. Cisza znów zapadła. Padamy na kolana. Słychać serie automatów, a może karabinu maszynowego i pojedyncze strzały. Modlimy się w łoskocie nowych salw. I znów cisza – straszniejsza jak poprzednie.

 

Wreszcie słychać ruch na korytarzu. Słychać tupot nóg. Kobiety Ida do pracy. Wszystko ma wrócić do normalnego stanu.

 

Link do filmu z uroczystości Prezydent.pl:

https://www.youtube.com/watch?v=I99Gqsnvffk

 

 Instytut Pamięci Narodowej wręczenie not identyfikacyjnych

 https://ipn.gov.pl/pl/aktualnosci/46446,Kolejni-bohaterowie-ofiary-rezimow-totalitarnych-odzyskuja-tozsamosc.html#

 

 Wywiady z rodzinami

 córka Stefanii Zarzyckiej

 https://www.youtube.com/watch?v=bgEz8CGDZmM&t=15s

 

 rodzina Bronisława Klimczaka

 https://www.youtube.com/watch?v=_WfOx-qmq7E

 

 siostrzenica Wandy Krawczyńskiej

 https://www.youtube.com/watch?v=AkX-ceE4fHo

 

 bratanek Jana Kmiołka

 https://www.youtube.com/watch?v=qbMsHs8PZ-o

 

 

  

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

KOMENTARZE

  • @
    Urodzona na zamku

    https://www.youtube.com/watch?v=9ITL716yKVI
  • @
    Jak Zbyszek Rećko wyprowadził w pole Gestapo

    http://www.polska1918-89.pl/pdf/jak-zbyszek-recko-wyprowadzil-w-pole-gestapo,5680.pdf

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
     12
3456789
10111213141516
17181920212223
24252627282930